Jestem Świadkiem Jehowy. Odkąd powiedziałem o tym w firmie, czuje się dyskryminowany przez innych pracowników. Szef przeniósł mnie na niższe stanowisko, nie liczę się już przy awansie. Boję się, że mnie zwolnią - to fragment maila, otrzymanego od internauty Andrzeja.
Andrzej początkowo nie mówił, że jest Świadkiem Jehowy. Od roku pracuje jako księgowy w dużej firmie produkującej opakowania. Jak pisze w mailu, szybko awansował - już po 3 miesiącach był prawą ręką głównego księgowego. Liczył na awans. Jego przełożony obiecywał, że jeśli Andrzej dalej będzie tak dobrze pracował, to za rok będzie zastępcą głównego księgowego. Andrzej czuł się dobrze w zespole, cieszył się popularnością i uznaniem. Do czasu.
- Wszystko szło jak po maśle. Do czasu moich urodzin. Wsółpracownicy dowiedzieli się w kadrach, kiedy się urodziłem. Zrobili mi niespodziankę. Wręczyli zapakowaną w śmieszny papier butelkę wina, śpiewając "Sto lat". Było miło, przyjąłem upominek, ale wyjaśniłem, że nie obchodzę urodzin, bo jestem Świadkiem Jehowy (nie mamy urodzin, imienin, świąt Bożego Narodzenia, nie obchodzimy Walentynek, czy innych tego typu dni, powszechnie kultywowanych). Spojrzeli na mnie ze zdziwieniem. Zamilkli. Następnego dnia usłyszałem docinki typu: "Zagłada świata jest tuż tuż", "Jak tam twoje zbawienie Andrzej", "Pewnie po pracy chodzisz po domach i wciskasz uczciwym ludziom dyrdymały, biblie i gazetki". Początkowo próbowałem tłumaczyć, wyjaśniać, ale spotykałem się wyłącznie z kpiną i jeszcze większą niechęcią. Nagle stałem się tym "jehowym z księgowości".
- Wreszcie mój bezpośredni przełożony, główny księgowy, zaczął zarzucać mnie pracą, którą powinien robić ktoś inny - czytamy dalej w mailu od Andrzeja. - Już nie zajmowałem się najważniejszymi rozliczeniami. Pytałem, czy to może związane z tym, że jestem Świadkiem Jehowy. Przełożony uśmiechnął się, mówił że to tymczasowe zajęcie. Po miesiącu zostałem przeniesiony na niższe stanowisko i dostałem o połowę niższą pensję. Szef stwierdził, że moja wydajność drastycznie się obniżyła, że już nie pracuję jak na początku. Wyjaśniałem, że główny księgowy odebrał mi czasowo część kluczowych zajęć, przydzielając inne, mniej priorytetowe dla firmy, ale też istotne. Jestem przerażony. Oto jak można zniszczyć człowieka. Boję się, że robią wszystko, żeby mnie zwolnić. Znajomy prawnik, doradzał zgłoszenie sprawy do inspekcji i do sądu. Martwię się, że będzie mi trudno udowodnić swoje racje. Sprawa będzie ciągnąć się miesiącami lub latami. Jestem sam przeciwko całej firmie. Będą mówili, że źle pracowałem - mówi Andrzej Małkiewicz, ma 29 lat.
praca nad morzem
poniedziałek, 26 maja 2008
niedziela, 25 maja 2008
GUS: pensje wzrosły o 11,5%
Przeciętne wynagrodzenie brutto w styczniu 2008 roku wyniosło 2.969,65 zł, co oznacza, że w stosunku do ub. roku wzrosło o 11,5 proc., miesiąc do miesiąca zmniejszyło się o 8,5 proc. - podał Główny Urząd Statystyczny.
Ekonomiści ankietowani przez PAP szacowali, że wynagrodzenia w styczniu 2008 roku wzrosły o 9,8 proc. rok do roku, a w ujęciu miesięcznym spadły o 10 proc.
Natomiast przeciętne wynagrodzenie bez wypłat z zysku wyniosło w styczniu 2008 roku 2.967,53 zł i wzrosło rok do roku o 11,5 proc., a wobec grudnia 2007 roku spadło o 8,5 proc.
GUS podał także, że w przedsiębiorstwach w styczniu 2008 roku było zatrudnionych 5.347,6 tysiąca osób, czyli o 5,9 proc. więcej rok do roku i o 2 proc. więcej niż przed miesiącem.
Ekonomiści szacowali, że zatrudnienie w styczniu 2008 roku wzrosło o 4,8 proc. rok do roku, a miesiąc do miesiąca zwiększyło się o 0,9 proc.
łatwy obiad
Tags: łatwy obiad
Ekonomiści ankietowani przez PAP szacowali, że wynagrodzenia w styczniu 2008 roku wzrosły o 9,8 proc. rok do roku, a w ujęciu miesięcznym spadły o 10 proc.
Natomiast przeciętne wynagrodzenie bez wypłat z zysku wyniosło w styczniu 2008 roku 2.967,53 zł i wzrosło rok do roku o 11,5 proc., a wobec grudnia 2007 roku spadło o 8,5 proc.
GUS podał także, że w przedsiębiorstwach w styczniu 2008 roku było zatrudnionych 5.347,6 tysiąca osób, czyli o 5,9 proc. więcej rok do roku i o 2 proc. więcej niż przed miesiącem.
Ekonomiści szacowali, że zatrudnienie w styczniu 2008 roku wzrosło o 4,8 proc. rok do roku, a miesiąc do miesiąca zwiększyło się o 0,9 proc.
łatwy obiad
Tags: łatwy obiad
poniedziałek, 12 maja 2008
Gorsze pracownice
Najniżej wynagradzani mężczyźni zarabiają o 23% lepiej niż zatrudnione na tych samych stanowiskach kobiety, wynika z badań przeprowadzonych przez firmę Sedlak&Sedlak.
Panie zarabiają mniej na każdym szczeblu organizacji, przy czym największe różnice widoczne są na stanowiskach kierowniczych. Zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn zarabia w najniższych przedziałach płacowych - do 2 000 PLN. Nie zanotowano różnic w dochodach obu płci w dziale public relations oraz transportu i logistyki, także pewne dodatki płacowe oferowane są obu płciom równie często. Mężczyźni mają wyższe dochody niezależnie od wykształcenia, stażu pracy, wielkości i rodzaju firmy, mają także wyższe premie.
Największae dysproporcje występują w grupie 10% najlepiej zarabiających, gdzie różnica między zarobkami kobiet a mężczyzn wynosi 3500 zł.
Aż 35% kobiet zarabia poniżej 2 000 PLN, w tych granicach wynagradzanych jest tylko 20% panów. Różnica zanika na poziomie wynagrodzenia 3 000 - 4 000 PLN, tu wynosi najwyżej 1%, pojawia się ponownie w grupie najlepiej zarabiających - aż 15% mężczyzn zarabia powyżej 8 000 PLN, takimi zarobkami może pochwalić się jedynie 8% kobiet. Największa dysproporcja występują przy najwyższych zarobkach, gdzie 2% panów a tylko 0,8% pań zarabia powyżej 20 000 PLN.
Najmniejsza różnica występuje wśród pracowników szeregowych i wynosi 430 PLN (mężczyźni zarabiają o 17% więcej). Im wyższy szczebel, tym wyraźniej widać różnicę, przy czym zaskakujący może być fakt, że mediana wynagrodzenia dyrektora oddziału jest niższa od mediany wynagrodzenia dyrektora działu, zarówno dla mężczyzn jak i dla kobiet wynosi około 10%.
Panie zarabiają mniej na każdym szczeblu organizacji, przy czym największe różnice widoczne są na stanowiskach kierowniczych. Zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn zarabia w najniższych przedziałach płacowych - do 2 000 PLN. Nie zanotowano różnic w dochodach obu płci w dziale public relations oraz transportu i logistyki, także pewne dodatki płacowe oferowane są obu płciom równie często. Mężczyźni mają wyższe dochody niezależnie od wykształcenia, stażu pracy, wielkości i rodzaju firmy, mają także wyższe premie.
Największae dysproporcje występują w grupie 10% najlepiej zarabiających, gdzie różnica między zarobkami kobiet a mężczyzn wynosi 3500 zł.
Aż 35% kobiet zarabia poniżej 2 000 PLN, w tych granicach wynagradzanych jest tylko 20% panów. Różnica zanika na poziomie wynagrodzenia 3 000 - 4 000 PLN, tu wynosi najwyżej 1%, pojawia się ponownie w grupie najlepiej zarabiających - aż 15% mężczyzn zarabia powyżej 8 000 PLN, takimi zarobkami może pochwalić się jedynie 8% kobiet. Największa dysproporcja występują przy najwyższych zarobkach, gdzie 2% panów a tylko 0,8% pań zarabia powyżej 20 000 PLN.
Najmniejsza różnica występuje wśród pracowników szeregowych i wynosi 430 PLN (mężczyźni zarabiają o 17% więcej). Im wyższy szczebel, tym wyraźniej widać różnicę, przy czym zaskakujący może być fakt, że mediana wynagrodzenia dyrektora oddziału jest niższa od mediany wynagrodzenia dyrektora działu, zarówno dla mężczyzn jak i dla kobiet wynosi około 10%.
niedziela, 11 maja 2008
Trwają negocjacje z personelem lotniska
Szefowa Związku Zawodowego Personelu Pokładowego powiedziała, że zarząd PLL LOT rozpoczął negocjacje z protestującymi. W związku z tym strajk ostrzegawczy został zawieszony.
Wcześniej Elwira Niemiec powiedziała, że planowany strajk stewardess miał być reakcją na złe warunki pracy. Szefowa związku zapowiadała, że protest miał trwać od godziny 10 do 12.
Strajk ostrzegawczy na lotnisku Okęcie miał polegać na tym, że personel pokładowy nie opuści sali przedstartowej. Taka forma spowodowałaby opóźnienia w lotach.
Elwira Niemiec podkreśliła, że związkowcy domagają się od Polskich Linii Lotniczych LOT wzrostu wynagrodzeń. Tłumaczy, że wydajność pracy personelu pokładowego wzrosła o około 50 procent, natomiast zarobki spadły. Dodatkowo zmieniono warunki, na jakich przyznawano dni wolne i - zdaniem Elwiry Niemiec - były to zmiany niekorzystne dla stewardess i stewardów.
Związek Zawodowy Personelu Pokładowego od sierpnia zeszłego roku prowadzi rozmowy z zarządem w ramach sporu zbiorowego. Jednak dotychczasowe rozmowy nie przyniosły rezultatów ze względu na niezmienne stanowisko zarządu PLL LOT.
najlepsze dowcipy
Tags: faktury
Wcześniej Elwira Niemiec powiedziała, że planowany strajk stewardess miał być reakcją na złe warunki pracy. Szefowa związku zapowiadała, że protest miał trwać od godziny 10 do 12.
Strajk ostrzegawczy na lotnisku Okęcie miał polegać na tym, że personel pokładowy nie opuści sali przedstartowej. Taka forma spowodowałaby opóźnienia w lotach.
Elwira Niemiec podkreśliła, że związkowcy domagają się od Polskich Linii Lotniczych LOT wzrostu wynagrodzeń. Tłumaczy, że wydajność pracy personelu pokładowego wzrosła o około 50 procent, natomiast zarobki spadły. Dodatkowo zmieniono warunki, na jakich przyznawano dni wolne i - zdaniem Elwiry Niemiec - były to zmiany niekorzystne dla stewardess i stewardów.
Związek Zawodowy Personelu Pokładowego od sierpnia zeszłego roku prowadzi rozmowy z zarządem w ramach sporu zbiorowego. Jednak dotychczasowe rozmowy nie przyniosły rezultatów ze względu na niezmienne stanowisko zarządu PLL LOT.
najlepsze dowcipy
Tags: faktury
poniedziałek, 5 maja 2008
Zaginione składki wrócą na konta
Dobra wiadomość dla kobiet, które martwiły się, że część ich składek emerytalnych przepadła z powodu wady systemu komputerowego ZUS. Zakład obwieścił, że składki za urlopy macierzyńskie i wychowawcze w latach 1999-2001 odnalazły się i zostaną przekazane na konta emerytalne poszkodowanych Polek wraz z odsetkami do końca czerwca.
Kobiety zastanawiają się, czy odsetki nie będą za niskie. Gdyby bowiem zaginione składki były przekazywane Otwartym Funduszom Emerytalnym tak jak trzeba - czyli od 1999 do 2001 roku - OFE obracałyby tymi pieniędzmi w czasie ostatniego boomu gospodarczego. Firmy mogłyby więc zarobić na przyszłe emerytury ok. 900 tysięcy Polek jeszcze więcej pieniędzy.
Tak czy inaczej, sprawa zaginionych pieniędzy wyjaśniła się. Szkoda tylko, że to media musiały poinformować poszkodowane kobiety o błędzie w systemie informatycznym ZUS. "Gazeta Wyborcza" napisała, że oprogramowanie dostarczone w styczniu przez Prokom było wadliwe. Nie księgowało składek osób przebywających na urlopach wychowawczych i pobierających zasiłki macierzyńskie od stycznia 1999 do maja 2001 roku.
"Obecnie odtworzone zostały dokumenty za styczeń, luty i marzec 1999 roku, do połowy tego roku zostaną zewidencjonowane wszystkie dokumenty" - powiedział rzecznik ZUS Mikołaj Skorupski.
ogłoszenia Lubań
Tags: Lubań
Kobiety zastanawiają się, czy odsetki nie będą za niskie. Gdyby bowiem zaginione składki były przekazywane Otwartym Funduszom Emerytalnym tak jak trzeba - czyli od 1999 do 2001 roku - OFE obracałyby tymi pieniędzmi w czasie ostatniego boomu gospodarczego. Firmy mogłyby więc zarobić na przyszłe emerytury ok. 900 tysięcy Polek jeszcze więcej pieniędzy.
Tak czy inaczej, sprawa zaginionych pieniędzy wyjaśniła się. Szkoda tylko, że to media musiały poinformować poszkodowane kobiety o błędzie w systemie informatycznym ZUS. "Gazeta Wyborcza" napisała, że oprogramowanie dostarczone w styczniu przez Prokom było wadliwe. Nie księgowało składek osób przebywających na urlopach wychowawczych i pobierających zasiłki macierzyńskie od stycznia 1999 do maja 2001 roku.
"Obecnie odtworzone zostały dokumenty za styczeń, luty i marzec 1999 roku, do połowy tego roku zostaną zewidencjonowane wszystkie dokumenty" - powiedział rzecznik ZUS Mikołaj Skorupski.
ogłoszenia Lubań
Tags: Lubań
niedziela, 4 maja 2008
Źle ubezpieczeni pracownicy
Co piąta firma nieprawidłowo zgłasza pracowników do ZUS. Pracodawcy nie opłacają składek na ubezpieczenie społeczne za pracowników i zatrudniają na czarno cudzoziemców, informuje "Gazeta Prawna".
Z przedstawionych wczoraj przez PIP danych wynika, że inspekcja w II półroczu 2007 r. przeprowadziła ponad 12 tys. kontroli w firmach, które zatrudniają około 800 tys. osób. Skontrolowano legalność zatrudnienia ponad 100 tys. osób, w tym prawie 3,5 tys. cudzoziemców. Inspektorzy wykryli przypadki nielegalnego wykonywania pracy przez 264 cudzoziemców, w tym 103 obywateli z Ukrainy i 38 z Rosji.
- Pracodawcy bardzo często nie odbierają też od zatrudnianych osób pisemnych oświadczeń czy są zarejestrowane jako bezrobotni - mówi Bożena Borys-Szopa, główny inspektor pracy.
Inspektorzy pracy stwierdzili też nieprawidłowości polegające na niezgłoszeniu lub nieterminowym zgłoszeniu przez firmę pracowników do ubezpieczeń społecznych. Dotyczyło to 18 proc. skontrolowanych firm. Łączna kwota nieopłaconych składek wyniosła ponad 12 mln zł.
Według Barbary Borys-Szopy rozszerzenie uprawnień PIP o kontrole legalności zatrudnienia, którymi wcześniej zajmowały się urzędy wojewódzkie, zwiększyło efektywność kontroli legalności zatrudnienia o 65 proc.
Forum Lubań
Tags: Lubań
Z przedstawionych wczoraj przez PIP danych wynika, że inspekcja w II półroczu 2007 r. przeprowadziła ponad 12 tys. kontroli w firmach, które zatrudniają około 800 tys. osób. Skontrolowano legalność zatrudnienia ponad 100 tys. osób, w tym prawie 3,5 tys. cudzoziemców. Inspektorzy wykryli przypadki nielegalnego wykonywania pracy przez 264 cudzoziemców, w tym 103 obywateli z Ukrainy i 38 z Rosji.
- Pracodawcy bardzo często nie odbierają też od zatrudnianych osób pisemnych oświadczeń czy są zarejestrowane jako bezrobotni - mówi Bożena Borys-Szopa, główny inspektor pracy.
Inspektorzy pracy stwierdzili też nieprawidłowości polegające na niezgłoszeniu lub nieterminowym zgłoszeniu przez firmę pracowników do ubezpieczeń społecznych. Dotyczyło to 18 proc. skontrolowanych firm. Łączna kwota nieopłaconych składek wyniosła ponad 12 mln zł.
Według Barbary Borys-Szopy rozszerzenie uprawnień PIP o kontrole legalności zatrudnienia, którymi wcześniej zajmowały się urzędy wojewódzkie, zwiększyło efektywność kontroli legalności zatrudnienia o 65 proc.
Forum Lubań
Tags: Lubań
niedziela, 27 kwietnia 2008
Pocztowcy zapowiadają strajk
Zanosi się na kolejny protest. Po pielęgniarkach, lekarzach, nauczycielach, górnikach i celnikach do strajków przymierzają się listonosze. Większość z nich zarabia 1800 zł na rękę.
Podwyżek domaga się NSZZ „Solidarność”. Ale to niejedyny związek, który swoje postulaty wystosował do dyrektora generalnego Poczty. W Poczcie działa 45 organizacji związkowych. – Spotkanie dyrekcji urzędu z ich przedstawicielami zostało zaplanowane na 7 lutego – mówi Radosław Kazimierski, rzecznik Poczty Polskiej. Jak dodaje, kwoty podwyżek żądanych przez poszczególne związki różnią się od siebie. – Przed spotkaniem nie chcieliśmy wchodzić w spór – mówi Sławomir Redmer, szef struktur OPZZ Poczty. – Co będzie dalej, zobaczymy.
– Młodzi pracownicy uciekają z Poczty – mówi Bogumił Nowicki z NSZZ „Solidarność”. – Aż 70 tys. osób zatrudnionych u nas zarabia poniżej 2,4 tys. zł brutto. Netto dostają średnio 1,8 – 1,9 tys. zł – mówi Nowicki.
Strajk nie jest wykluczony. Poczty nie stać na spełnienie żądań związków. Mowa bowiem o ok. 72 mln zł. W zeszłym roku na podwyżki urząd przeznaczył ponad 50 mln zł. Już wtedy związki zawodowe zapowiadały, że to za mało (średnia podwyżka na pracownika wyniosła ok. 200 zł brutto) i w tym roku wystąpią z dalszymi roszczeniami. Strajk listonoszy pod koniec 2006 roku doprowadził do paraliżu urzędu. Poczta straciła wówczas znaczną część klientów, na czym skorzystała jej prywatna konkurencja. Liczba dostarczanych przesyłek przez takie firmy pocztowe jak InPost czy Paf Operator Pocztowy wzrosła wówczas kilkakrotnie. Wielu klientów już do państwowego operatora nie wróciło. Firmy kurierskie przejęły część rynku paczek.
Nieoficjalnie wiadomo, że kierownictwo Poczty nie zaakceptuje postulatów „Solidarności”. Z informacji „Rz” wynika, że dyrektor generalny Poczty Andrzej Polakowski powiadomił o sprawie nadzorującego tę firmę ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka.
Wcześniej, 24 stycznia, związkowcy spotkali się z Maciejem Jankowskim, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Infrastruktury odpowiedzialnym za Pocztę Polską. – Minister zgodził się z potrzebą podwyżek i przyjął do wiadomości niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą ewentualny strajk – powiedział Nowicki.
Poczta utrzymuje się sama, nie jest przedsiębiorstwem opłacanym z budżetu państwa. Ale zgodnie z prawem, gdy jej usługa przynosi straty, to Skarb Państwa musi Pocztę dofinansować. Czy rząd wyłoży pieniądze – nie wiadomo.
W środę mają się odbyć negocjacje związków z kierownictwem. W Poczcie działa 45 organizacji związkowych. „Solidarność” zapewnia, że dzikich protestów nie będzie. – Pracownicy, którzy zdecydują się poprzeć protest, muszą mieć zagwarantowane bezpieczeństwo. Musi on być legalny. Liczę, że pan minister i premier dojdą do wniosku, iż potrzebne są racjonalne działania – mówi Nowicki. I dodaje: – Trzeba zwrócić na siebie uwagę premiera, tak żeby się uśmiechnął, śpiewać jak Doda nie umiemy, ale zawsze możemy gdzieś przybyć i pokrzyczeć – mówi Nowicki.
Kwisonalia 2013
Tags: kwisonalia
Podwyżek domaga się NSZZ „Solidarność”. Ale to niejedyny związek, który swoje postulaty wystosował do dyrektora generalnego Poczty. W Poczcie działa 45 organizacji związkowych. – Spotkanie dyrekcji urzędu z ich przedstawicielami zostało zaplanowane na 7 lutego – mówi Radosław Kazimierski, rzecznik Poczty Polskiej. Jak dodaje, kwoty podwyżek żądanych przez poszczególne związki różnią się od siebie. – Przed spotkaniem nie chcieliśmy wchodzić w spór – mówi Sławomir Redmer, szef struktur OPZZ Poczty. – Co będzie dalej, zobaczymy.
– Młodzi pracownicy uciekają z Poczty – mówi Bogumił Nowicki z NSZZ „Solidarność”. – Aż 70 tys. osób zatrudnionych u nas zarabia poniżej 2,4 tys. zł brutto. Netto dostają średnio 1,8 – 1,9 tys. zł – mówi Nowicki.
Strajk nie jest wykluczony. Poczty nie stać na spełnienie żądań związków. Mowa bowiem o ok. 72 mln zł. W zeszłym roku na podwyżki urząd przeznaczył ponad 50 mln zł. Już wtedy związki zawodowe zapowiadały, że to za mało (średnia podwyżka na pracownika wyniosła ok. 200 zł brutto) i w tym roku wystąpią z dalszymi roszczeniami. Strajk listonoszy pod koniec 2006 roku doprowadził do paraliżu urzędu. Poczta straciła wówczas znaczną część klientów, na czym skorzystała jej prywatna konkurencja. Liczba dostarczanych przesyłek przez takie firmy pocztowe jak InPost czy Paf Operator Pocztowy wzrosła wówczas kilkakrotnie. Wielu klientów już do państwowego operatora nie wróciło. Firmy kurierskie przejęły część rynku paczek.
Nieoficjalnie wiadomo, że kierownictwo Poczty nie zaakceptuje postulatów „Solidarności”. Z informacji „Rz” wynika, że dyrektor generalny Poczty Andrzej Polakowski powiadomił o sprawie nadzorującego tę firmę ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka.
Wcześniej, 24 stycznia, związkowcy spotkali się z Maciejem Jankowskim, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Infrastruktury odpowiedzialnym za Pocztę Polską. – Minister zgodził się z potrzebą podwyżek i przyjął do wiadomości niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą ewentualny strajk – powiedział Nowicki.
Poczta utrzymuje się sama, nie jest przedsiębiorstwem opłacanym z budżetu państwa. Ale zgodnie z prawem, gdy jej usługa przynosi straty, to Skarb Państwa musi Pocztę dofinansować. Czy rząd wyłoży pieniądze – nie wiadomo.
W środę mają się odbyć negocjacje związków z kierownictwem. W Poczcie działa 45 organizacji związkowych. „Solidarność” zapewnia, że dzikich protestów nie będzie. – Pracownicy, którzy zdecydują się poprzeć protest, muszą mieć zagwarantowane bezpieczeństwo. Musi on być legalny. Liczę, że pan minister i premier dojdą do wniosku, iż potrzebne są racjonalne działania – mówi Nowicki. I dodaje: – Trzeba zwrócić na siebie uwagę premiera, tak żeby się uśmiechnął, śpiewać jak Doda nie umiemy, ale zawsze możemy gdzieś przybyć i pokrzyczeć – mówi Nowicki.
Kwisonalia 2013
Tags: kwisonalia
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)